piątek, 1 stycznia 2016

Ocet w praniu

 - Marysiu, zamiast płynu do płukania, wlałam ocet z olejkiem.
Spojrzał na mnie, jakbym miała kozi róg na czole.
  - Chyba nie sądzisz, że będę nosił koszulki śmierdzące octem!
 - Jedyne co sądzę, to to, że nie będą  śmierdziały octem. Będziesz pachniał jak świeża pomarańczka.
 - Jasne...
Pralka skończyła swoją pierwszą przygodę z octem.
Wyjęłam jedną z Marysiowych koszulek i poleciałam do niego na nosowy test.
Najpierw niuchnął delikatnie. Później wsadził nos w koszulkę i się wwąchał. Obracał marteriał w każdą możliwą stronę i wszędzie wkładał nos.
Spojrzał na mnie jakbym miała dwa kozie rogi na czole.
- No i ? 
- Hmm... No, i nie śmierdzi...
- Ha! Wychodzisz z psem!

Nie wiem ile wlałam octu. Przelałam "na oko" ze słoika i dodałam 10 kropelek olejku pomarańczowego. Następnym razem dodam więcej kropelek, żeby Marysia był bardziej cytrusowy ;)